Content
W celu zalogowania się do konta użytkownika wpisz swój adres e-mail i hasło. Potem kliknij przycisk zaloguj.

baner
Mazury
wyprawa

Wycieczkę na Mazury poprzedziły znacznie dokładniejsze przygotowania niż w przypadku Bornholmu. Poświęciliśmy znacznie więcej czasu jeździe na rowerze – było to o tyle łatwiejsze, że już posiadałem własny. Aby zapoczątkowanej uprzednio tradycji stało się zadość, do ostatniej chwili z niepewnością wyczekiwaliśmy nadejścia przesyłki z zakupioną specjalnie na tę okazję przyczepką rowerową  Extrawheel. Mieliśmy pewne wątpliwości co do tej formy przewożenia bagażu, była to jednak jedyna dostępna opcja, jako że nasze nowe maszyny nie były przystosowane do montażu bagażnika na sakwy. Jak się później okazało, nasze obawy były bezpodstawne.

Leśna trasa z Mikołajek do Kadzidłowa.

Przyczepka doszła dwa dni przed wyjazdem. Zadowolony wrzuciłem wszystko, co uznałem za potrzebne do sakiew i razem z rowerem umieściłem je w bagażniku samochodu, którym zostałem podwieziony do Bartka przez moja uroczą małżonkę.

Na miejscu podekscytowani zaczęliśmy wszystko składać do kupy. Ćwiczylismy sztukę ekonomicznego pakowania sakiew, której do dziś nie opanowaliśmy. Montowaliśmy torby na kierownicę i oświetlenie na nasze nowe, lśniące rowery. Wszyscy mieliśmy ten sam błysk w oku na myśl o nadchodzącej przygodzie i problem z zaśnięciem z powodu nadmiernej ekscytacji.

Pociąg do Olsztyna ruszał o ósmej rano. Na szczęście nie było tłoku, więc nikt nie czepiał się, że swoimi rowerami zablokowaliśmy cały przedział. Cztery i pół godziny później siedzieliśmy w…fast foodzie przy olsztyńskim dworcu, uzupełniając deficyt kalorii w tak charakterystyczny dla sportowców sposób.

Półwysep Szeroki Ostrów.

Plan na ten dzień był prosty – opuścić Olsztyn, skierować się na Mikołajki i rozbić namiot przy jeziorze Tałty, parę kilometrów przed miastem. Do pokonania mieliśmy prawie dziewięćdziesiąt kilometrów, więc trzeba było się pospieszyć – wskazówki zegarka nieubłaganie wskazywały godzinę czternastą.

Ze średnią prędkością 30 km/h zaczęliśmy zasuwać drogą krajową nr 16 w kierunku Mrągowa. Ten odcinek krajówki był bardzo przyzwoity i płaski, więc utrzymanie takiego tempa z pełnym ekwipunkiem nie stanowiło większego problemu. Po dwóch godzinach zarządziliśmy pierwszy postój, koło przystani w Mrągowie.

-

data: 05.04.2013r.
najnowsze komentarze
Nie znaleziono wyników.