Content
W celu zalogowania się do konta użytkownika wpisz swój adres e-mail i hasło. Potem kliknij przycisk zaloguj.

baner
Bałkany
wyprawa

 Schyliłem się i proszącym wzrokiem wskazałem na rowery, na co kierowca porozumiewawczo kiwnął głową. Dwie minuty później siedzieliśmy w samochodzie, którego właściciel łamanym angielskim próbował nam tłumaczyć, że sam jeździ na rowerze. „I am bicyklista” – stwierdził - „you know, amateur”. Wysadził nas dwa kilometry za tunelem, skąd w niecałą godzinę dotarliśmy do Budvy, po drodze zatrzymując się koło wyspy Sveti Stefan.

Była to niegdyś umocniona wioska rybacka, której mieszkańcy zostali przeniesieni wgłąb lądu i w latach pięćdziesiątych została zamieniona na luksusowy hotel. Ceny za nocleg w tym ociekającym luksusem resorcie zaczynają się od siedmiuset euro.

Jedna z uliczek w Kotorze.

W Budvie zatrzymaliśmy się w Hippo Hostelu, do którego adres znaleźliśmy w naszym przewodniku. Mały, przytulny hostelik w ładnej okolicy, z dwoma żółwiami włóczącymi się po ogrodzie i wesołym Bośniakiem o imieniu Marin, pełniącym funkcję recepcjonisty. Bartek szybko zaskarbił sobie dozgonną wdzięczność naszego gospodarza doprowadzając jego przerdzewiały rower do stanu używalności.

Wieczorem poznaliśmy Giacomo, właściciela hostelu. Po krótkiej pogawędce skierowaliśmy się do centrum na spotkanie ze znajomymi. Nowa część Budvy to typowy kurort nadmorski, chaotyczny i mało oryginalny. Na uwagę zasługuje Stari Grad, czyli stare miasto, położone na wysuniętym w głąb Adriatyku cyplu. Wąskie, senne uliczki między pięknymi białymi domami otoczonymi piętnastowiecznymi murami obronnymi robią ogromne wrażenie.

W porcie obok Starego Gradu wypiliśmy parę piw z  Polakami poznanymi w Żabljaku, po czym udaliśmy się na długą przechadzkę po starym mieście, co chwila kupując jakieś przekąski i spożywając kolejne piwa. Po wszystkich tych kilometrach mieliśmy taki apetyt, że dojadaliśmy do późnej nocy, aż zamknięto ostatni sklep w okolicy.

Dystand 41 km.

Perast.

Piątek, 4 maja 2012.

Wstaliśmy w południe i podczas śniadania stwierdziliśmy ku uciesze Marina, że zostajemy na jeszcze jedną noc. Pojechaliśmy kolejny raz do Starego Gradu i na wyspę Sveti Stefan porobić trochę zdjęć, po czym wróciliśmy do hostelu, gdzie ja zabrałem się za pisanie relacji, a Florek wyczyścił i nasmarował łańcuchy i amortyzatory. Wieczorem znów poszliśmy do starego miasta, którego nie mieliśmy dojść, Tym razem już się tak nie obżeraliśmy :)

Dystans 17 km.

Sobota, 5 maja 2012.

Po raz kolejny zwlekliśmy się z łóżka później niż planowaliśmy. Giacomo zrobił nam kawę i zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedział nam jak się tu znalazł ( jest Włochem ), później rozmawialiśmy o burzliwej historii współczesnej regionu oraz przyjęliśmy parę wskazówek co do naszej dalszej podróży. Pakując się wspólnie z Bartkiem stwierdziliśmy, że takie własnie interakcje z mieszkańcami tworzą klimat całej wycieczki, którego próżno szukać podróżując w bardziej tradycyjny sposób, z biurem podróży.

-

data: 10.05.2013r.
najnowsze komentarze
Wyświetlono rezultaty 1-2 z 2.
avatar
Lubie wracac na ta strone ale musze przyznac ze ciezko bylo ja znalezc w google, byla gdzies na 3 stronie. Przydalo by sie jej pozycjonowanie polecam wpisac w google : seo stronka z seo poradami i znajdziesz tam ciekawy i darmowy sposob na podniesienie pozycji w wyszukiwarkach

PawellY 22:26:13, 22.10.2013r.
-
avatar
Cześć Paweł. Masz rację, powoli pracujemy nad tym aby poprawić nasze wyniki, musisz jednak wziąć pod uwagę fakt że strona istnieje w sieci od miesiąca :) W każdym razie robimy co w naszej mocy, niektóre nasze artykuły mają już dość wysoką pozycję w wynikach organicznych. Wszystko idzie w dobrym kierunku :)

admin 12:17:15, 23.10.2013r.
-