Content
W celu zalogowania się do konta użytkownika wpisz swój adres e-mail i hasło. Potem kliknij przycisk zaloguj.

baner
Bornholm
wyprawa

Pomysł na naszą pierwszą wycieczkę rowerową zrodził się spontanicznie w głowach Bartka i Sebastiana, w wakacje 2010 roku.

Ze względu na wygodne połączenie promowe między Bornholmem a Kołobrzegiem, podróż nie wymagała dużych nakładów finansowych. Dobrze rozbudowana infrastruktura rowerowa i mała powierzchnia duńskiej wyspy były dodatkową zachętą. Bartek stwierdził, że to idealne miejsce dla początkujących "sakwiarzy" i zadzwonił do mnie. Lekceważąc fakt, że dopiero wyszedłem ze szpitala  ( i że mam ślub dziesięć dni po planowanym powrocie z Danii ) od razu się zgodziłem. Tym samym rozpoczęliśmy przygotowania i kompletowanie sprzętu.

Wiatrak przy Arsdale.

Ja budowałem swój arsenał od podstaw. Zacząłem od... pożyczenia roweru. Później bagażnik, sakwy, oświetlenie. Na tym etapie nie posiadałem jeszcze żadnych specjalistycznych ciuchów do jazdy na rowerze i zdecydowałem, że poradzę sobie jeżdżąc w zwykłych, bawełnianych koszulkach i krótkich spodenkach. W końcu wycieczka miała trwać tylko trzy dni. Bartek i Sebastian mieli tę przewagę, że chociaż posiadali rowery. Oczywiście zaopatrywaliśmy się w niezbędny sprzęt na ostatnią chwilę, gorączkowo poszukując właściwych bagażników i niecierpliwie czekając na zamówione przez internet sakwy. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że odkładanie wszystkiego na "za pięć dwunasta" stanie się jednym ze stałych elementów naszych przygotowań.

Ostatecznie udało się nam dotrzeć punktualnie na miejsce startu i załadować sprzęt na prom. Po  czterech godzinach bujania przycumowaliśmy do portu w Nexø, drugim co do wielkości mieście na wyspie. Nie mieliśmy żadnego wielkiego planu, chcieliśmy tylko objechać bornholmskie wybrzeże i spędzić miło czas. Po opuszczeniu Nexo skierowaliśmy się na północ. Pierwszy etap trasy wiódł przez wschodnie wybrzeże - Arsdale, Svaneke i Gudhjem. 

Mimo położenia, wyspa ma łagodniejszy klimat niż Polska, lato jest ciepłe a zimy nie są tak mroźne jak u nas. Dzięki temu tubylcy podejmują próby hodowli m.in. fig i winogron. Bornholm może pochwalić się średnio trzystoma godzinami słonecznymi w miesiącu i stosunkowo niskimi średnimi opadami deszczu ( średnia roczna 609 mm ).

Kamieniste wybrzeże niedaleko Arsdale.

Niestety nie odrobiliśmy lekcji i byliśmy zupełnie nieprzygotowani na panujące tu temperatury. Szczególnie ucierpiałem ja - powiedzmy sobie szczerze, mieszkanie w najbardziej deszczowym hrabstwie Irlandii może negatywnie wpłynąć na długość dopuszczalnej ekspozycji na promienie słoneczne. Moje oparzenie ujawniło się w formie potężnej opuchlizny na twarzy. Ostatniego dnia zaczęła mi się zbierać woda podskórna na czole, która z czasem "spłynęła" w kierunku ust. Nie muszę chyba mówić, że wyglądałem jak ofiara przemocy domowej. Sebastian skomentował to na swój szyderczy sposób: "Niepotrzebnie kupiłem bilet powrotny na prom, mógłbym wrócic za darmo jako opiekun osoby niepełnosprawnej". Komentarz oczywiście wywołał gromki rechot.

-

data: 27.03.2013r.
najnowsze komentarze
Wyświetlono rezultaty 1-3 z 3.
avatar
Bardzo fajna relacja. Miałem przyjemność pojeździć trochę rowerem po Bornholmie. Szczerze polecam

Skubi 13:12:13, 27.09.2013r.
-
avatar
Super relacja. Też planuję wybrać się tam na rajd rowerowy :) Mam pytanie, bo nie mogę znaleźć - ile dni zajęło Wam przejechanie tej trasy? :) Pozdrawiam!

ewelina 10:08:41, 10.08.2015r.
-
avatar
Bornholm przejechaliśmy w trzy dni :) Z czego jeden dzień z niewielką ilością kilometrów. Myślę że te trzy dni to optymalny czas na poznanie wyspy.

admin 23:35:24, 01.10.2015r.
-